
Dynaudio DM 3/7 w magazynie „GoodSound!”
„DM 3/7 okazały się być łatwe w optymalnym umieszczeniu do odsłuchu. Korzystając z czytelnie napisanej instrukcji Dynaudio, skończyło się to na ustawieniu kolumn w odległości 6’ od siebie i 2 ‘ od tylnej ściany, przy lekkim skręceniu ich do środka, w kierunku miejsca odsłuchowego, które znajduje się 7’ od linii łączącej głośniki.
Dynaudio zademonstrowały w moim pokoju bardzo wyrównane i szerokie pasmo przenoszenia. Korzystając z sygnałów testowych w moim mierniku RadioShack zmierzyłem odchyłki, które w zakresie 32 Hz – 10 kHz nie były większe niż +/-7 dB. Kiedy użyłem 1 kHz jako punkt odniesienia efekt zastosowania piankowych zatyczek był zauważalny od 50 Hz w dół i przy 32 Hz bas był redukowany o 5 dB. Bez zatyczek przenoszenie kolumn było płaskie aż do 32 Hz. Nie tak źle, jak na niewielkie, dwudrożne konstrukcje.
Mocną stroną DM 3/7 jest ich umiejętność projektowania sceny dźwiękowej zarówno w poziomie, jak i w pionie. Riffy gitary solo kończące utwór “Night by Night” z płyty Steely Dan „Pretzel Logic” (LP, ABC D-808) były oddane idealnie pośrodku, między kolumnami i POD chórem głosów. I choć ta wyjątkowa umiejętność była powtarzana przez kolumny Dynaudio, bez względu, co przez nie słuchałem, szerokość sceny nie była aż tak duża, jak z kolumnami Mordaunt-Short Mezzo 8s, które – moim zdaniem i za te pieniądze ($2495/para) – robią to lepiej niż jakiekolwiek inne konstrukcje. Także brzmienie dzwoneczków z „Saturna” (Holst, „The Planets”), w wykonaniu Charlesa Dutoita i Montreal Symphony (CD, London 417 553-2). A jednak to Dynaudio zaprezentowały w tym nagraniu znacznie lepszy bas, oddając niskie C pedału organowego niedaleko końca utworu jako tonalnie osobny dźwięk.
Także Maureen McGovern z “Another Woman in Love” (CD, CBS MK 42314) ukazała możliwości tych kolumn w precyzyjnym lokowaniu źródeł pozornych i ich utrzymaniu. W tym konkretnym nagraniu głosowi towarzyszy fortepian (na którym gra Mike Renzi), a McGovern jest umiejscowiony nieco po lewej stronie instrumentu Obraz ten pokazywany jest niebywale solidnie przez wszystkie 13 utworów, bez choćby jednego wahnięcia, niezależnie od tego, co było grane czy śpiewane. Rezultat był wyjątkowo satysfakcjonujący, choć zarejestrowane dość mocno sybilanty nie były przez Dynaudio schowane, a co po prostu pokazywało jakość tego, pochodzącego z 1985 roku, cyfrowego nagrania. [...]
Jak by nie było, DM 3/7 bez problemu zachowuje, a nawet rozwija reputację Dynaudio w dziedzinie dobrze grających kolumn. Firma pozostaje silną konkurencją dla innych, nawet na tym niższym cenowo poziomie.
Ron Doering
„GoodSound!”, 1 August 2011




